Literatura dziecięca dla rodziców - co możemy wynieść z książek dla dzieci?
O tym wpisie myślałam już od jakiegoś czasu. Dużo czytam z dzieciakami. Bywaja okresy, że więcej czytam książek dla dzieci niż tych dla dorosłych. Lubię książki dla dzieci. Wiadomo nie wszystkie, czasem trafiaja mi sie takie, że sama się dziwię, że ktoś to wogóle wydał. Jednak zdecydowana większość to wartościowa lektura (przynajmniej większość tego co czytamy wspólnie z dziećmi). Oto kilka przykładów tego, co wiadomo od zarania dziejów, ale współcześni rodzice czasem trochę pogubieni w natłoku obowiązków oraz wszechstronnej presji mogli zapomnieć.
Ronja, córka zbójnika

"Tak więc Ronja otrzymała swobodę i mogła wałęsać się, gdzie tylko chciała. Przedtem jeszcze Mattis powiedział jej to i owo.
-Uważaj na wietrzydła, Szaruchy i zbójców Borki.
-A jak poznam, że to są Wietrzydła, Szaruchy i zbójcy borki?- zapytała Ronja.
-Zauważysz -odparł Mattis.
-Aha- powiedziała Ronja.
-I uważaj, żeby nie zabłądzić w lesie -ciągnął Mattis.
-A co mam robić, jak zabłądzę? -zapytała Ronja.
-Odnaleźć właściwą ścieżkę.
-Aha -powiedziała Ronja.
-I uważaj, żeby nie wpaść do rzeki.
-A co mam robić, jeśli wpadnę do rzeki?- spytała Ronja.
-Pływać.
-Aha -odparła Ronja.
-I uważaj, żeby nie wpaść w Diabelska Czeluść.
Mattis miał na myśli przepaść, która dzieliła na dwoje Zamek Mattisa.
-A co mam robić, jeśli wpadnę w Diabelską Czeluść?- zapytała Ronja.
-Wtedy nic już nie zrobisz -odparł Mattis i wydał z siebie ryk, jak gdyby zwaliły się na niego nieszczęścia całego świata.
-Aha - powiedziała Ronja, gdy Mattis przestał wyć. - W takim razie nie wpadnę w Diabelska Czeluść. Cos jeszcze?
-O tak, sporo- odrzekł Mattis -Ale tego nauczysz się z czasem sama. A teraz idź już!"
Jaka lekcja płynie dla rodziców z Ronji, córki zbójnika?
Pewnie każdy z nas zinterpretuje ten fragment odrobinę inaczej. Ja jednak widzę w nim przede wszystkim akceptacje tego, że dziecko dorasta, obdarzenie go zaufaniem, przekazanie wędki a nie ryby. Ten fragment książki wg mnie powinien się znaleźć obowiązkowo w każdym poradniku parentingowym. Dzieci muszą mieć styczność ze światem, również tym niebezpiecznym. Musimy im zaufać a nie trzymać pod kloszem. Dziecko musi się nauczyć samo oceniać ryzyko i radzić z różnymi niestandardowymi sytuacjami. Zaufajmy dzieciom, dajmy im doświadczać i podejmować decyzje samodzielnie. Przecież i tak nie będziemy ich chronić do końca życia. I absolutnie nie dawajmy dzieciom koła ratunkowego, lepiej jest nauczyć je pływać. To bardzo trudna lekcja dla rodziców. Dla każdego pewnie ona ma czas w innym momencie życia dziecka. Ale warto ją odrobić nie tyle dla siebie, co dla dobra dziecka.
Seria książek o Albercie Albertsonie.



Z serii książek o 5 letnim Albercie Albertsonie my - rodzice możemy się nauczyć naprawdę bardzo wiele. Przede wszystkim tego, że nikt nie jest ideałem. Każdy z nas potrzebuje czasu dla siebie i nie chce nam się bawić non-stop i to też jest ok. W dobie bycia eko, fit, bezglutenowym, bezlaktozowym, niepalącym, nie pijącym i w ogóle "nie" na co dzień jesteśmy bombardowani ogromną presją, której nieraz sobie nawet nie uświadamiamy. Warto wówczas sięgnąć do lektury o Albercie, którego tata lubi poczytać gazetę, nie zawsze ma ochotę się bawić z synem a jak czyta gazetę albo ogląda TV to nie zwraca uwagi na to co robi jest 5-letni syn a na dodatek pali fajkę! To naprawdę "straszne"! Tata Alberta jest po prostu osobą z krwi i kości. Człowiekiem ze swoimi potrzebami, które lubi zaspokajać a co ważniejsze nie widzi w tym nic złego, bo to jest naturalne jak oddychanie.
Oto kilka fragmentów z tej serii książeczek dla dzieci:
"(...) Ale są dni, kiedy tata chce mieć spokój. Chce sobie poczytać gazetę albo pooglądać telewizję, zamiast zajmować się Albertem. I wtedy Albertowi wolno wziąć skrzynkę z narzędziami! Kiedy tatusiowie chcą mieć spokój, nie za bardzo przejmują się tym, co robią dzieci. Dziś właśnie tak jest."
"(...)Tata zapala fajkę i od razu wraca mu humor."
"(...) Albert zupełnie stracił humor. Tata też. Na nic nie mają ochoty, bo właśnie skończyły się święta."
Przygody Tomka Sawyera.

Tomek Sawyer, urwis jakich mało. Swoim zachowaniem stale doprowadza ciotkę Polly (która sprawuje nad nim opiekę) do rozpaczy. Ciotka Polly, stateczna kobieta w średnim wieku (podejrzewam, że jak wielu z nas -rodziców dzieci w wieku szkolnym) czasem traci cierpliwość do chłopaka. Czasem mu nie wierzy (bywa że i słusznie, ale nie zawsze). Czasem go niesłusznie o coś oskarży. I wiecie co? To jest normalne. Nikt z nas nie jest chodzącym ideałem. Jest taka scena jak ciotka Polly i Pani Harper (matka Joe'go) wspominają co zrobiły nie tak, zbyt pochopnie lub nie słusznie a Tomek podsłuchuje pod łóżkiem. W scenie tej kobiety są rozżalone, bo myślą że chłopcy zginęli. Sporo tego w wzajemnej spowiedzi kobiet. Ale w życiu tak właśnie jest. Czasem padają przykre słowa, bo człowiek traci cierpliwość, czasem płyną łzy (dziecka lub nasze), czasem jest wydawana kara - bo takie jest życie. Ludziom czasem kończy się cierpliwość. Czytam "Przygody Tomka Sawyera" i czuję się szczerze rozgrzeszona a może po prostu normalna? To ważna lekcja dla wszystkich rodziców, którzy mają ambicje dążyć do ideałów. Rodzice oraz opiekunowie to tylko ludzie. Nie są idealni. Nie są nieomylni. A ich cierpliwość bardzo często wystawiana jest na próbę.
Jedyny i Niepowtarzalny Ivan

Jedyny i Niepowtarzalny Ivan autorstwa Katherine Applegate to książka zainspirowana prawdziwą historią o gorylu który spędził blisko 30 lat w mini zoo w centrum handlowym. Jedyny i Niepowtarzalny Ivan to tam naprawdę smutna ale pełna ciepła i relacji pozycja dla każdego. Rodzice (i nie tylko) mogą się z niej wiele nauczyć o tym jak być w porządku wobec siebie, wobec zwierząt, przestać pędzić za dobrami materialnymi i poświęcić nieco więcej czasu na tu i teraz. Mamy tu obraz ludzi widziany z perspektywy Ivana -tytułowego goryla. Odkrywa on przed nami nasze słabości, które weszły nam w krew i nawet już nad nimi nie pracujemy. Oto kilka cytatów ku refleksji czytelnika:
"Ludzie za dużo mówią. Trajkoczą jak szympansy w wypełniają świat hałasem, nawet gdy nie mają nic do powiedzenia."
"Całymi dniami obserwuję ludzi gnających od sklepu do sklepu. Tam i z powrotem podają sobie te ich zielone papierki, suche jak stare liście, o zapachu tysiąca rąk.
Szaleńczo polują, tropią, pchają się, gderają. wreszcie wychodzą, kurczowo ściskając torby pełne różnych rzeczy - jaskrawych, miękkich, dużych. I nie ważne ile mają toreb, zawsze wracają po więcej."
Dzieci z wyspy Saltkrakan
Dzieci z wyspy z Saltkrakan to powrót do dzieciństwa dla roczników 80 i wcześniejszych. Dużo wolności dzieci. Ich samodzielne życie i samodzielne stawianie czoła problemom. Najprzeróżniejszym. Tym małym wydawać by się mogło błachym oraz tym większym. W dzieciach z wyspy Saltkrakan jest jeszcze coś. Coś super ważnego na dzisiejsze tempo życia. Tym czymś jest pochwała przyrody i docenianie zwykłych codziennych dni. Astrid Lindgren jak mało kto potrafi wstawić w opowieść opisy przyrody oraz pochwałę dla niej jednocześnie nie nudząc czytelnika.
Dzieci z wyspy Saltkranan to jeszcze jedna super ważna lekcja, o której chyba sporo z nas nie pamięta. "Żyje się tylko dziś". Niby wałkujemy ten temat od dzieciństwa wtłaczając hasła typu "carpe diem" do swojej głowy, ale czy w zwykłej codzienności o tym pamiętamy? Czy raczej ciągle coś planujemy, myślimy o tym co będzie, albo o tym co było? tym czasem tu i teraz nam ucieka...Dzieci z wyspy Saltkrakan podprogowo wnikają ze swoim ponadczasowym żyje się tylko dziś oraz z fantastycznym docenieniem super prostych spraw. Bardzo ważna lekcja dla zabieganych rodziców i uczących się dopiero życia dzieci.
"-Żyje się tylko dziś - mruknął Melker - Tak, to wręcz znakomite.
(..) - Jest w niej napisane "żyje się tylko dziś", a to znaczy, że trzeba żyć właśnie tego dnia, jakby następnych dni miało już nie być. Trzeba wykorzystać każdy moment, czuć, że żyje się naprawdę.
-A ty uważasz, że powinienem zmywać - zwrócił się Niklas z wyrzutem do Malin.
-A dlaczego nie? - Melker nie krył zdumienia.- Czuć, że się jakieś zadanie wypełnia, coś robi własnymi rękami, to właśnie wzmaga radość życia."
