Blog chmura tagów
Konkurs - Dzień Dziecka 2020 8
Konkurs - Dzień Dziecka 2020

Serdecznie zapraszamy Was do wzięcia udziału w konkursie z okazji Dnia Dziecka. Wróćcie na chwilę do czasów dzieciństwa i opowiedzcie nam co z tamtego okresu wspominacie najcieplej-może jakiś konkretny dzień, może jakiś wyjazd, jakieś emocje, przedmioty, osoby. Dajcie nam znać w komentarzu. Najciekawsze wg nas wspomnienie nagrodzimy naszym bohemianowym ciuszkiem :) Na zachętę  poczytajcie o naszych wspomnieniach :)

(Aga W) Moje najmilsze wspomnienie z dzieciństwa? Hmm pewnie trudno byłoby wybrać jedno. Na pewno bardzo miło wspominam powroty do domu po wakacjach. Mieszkałam w domku jednorodzinnym na Bielanach. Dość specyficznym bo poza parterem było jedno piętro w dół i jedno do góry. Przez to piętro w dół w domu poza zapachami kuchni (choć u nas niewiele się gotowało) i chemii (nie tak nachalnej jak teraz) wyczuwało się zapach wilgoci. To właśnie ta wilgoć w połączeniu z zapachem drewna i psa uderzała w nozdrza zaraz po powrocie - po dłuższej nieobecności zapach wydawał się bardziej intensywny i dawał poczucie prawdziwego powrotu do domu. Domu nie jako budynku ale miejsca gdzie człowiek czuje się kochany, bezpieczny i potrzebny.

(Aga B) Muszę przyznać, że to dla mnie bardzo trudne zadanie. Nie potrafię opisać jednej rzeczy, zdarzenia, emocji, która byłaby naj. Moje dzieciństwo było naprawdę szczęśliwe, beztroskie i radosne. Mam bardzo rozbudowaną pamięć zapachową-efektem tego są całe masy obrazów, które pokazują mi się przed oczami gdy poczuję jakiś konkretny zapach. A kiedy wyczuwa się najwięcej zapachów? Właśnie kiedy jest się dzieckiem. Zapach mokrego chodnika po letniej burzy, zapach kwitnących kasztanów, bzów, nawet zapach kredy, którą rysowaliśmy na podwórku mieszkania z pełnym wyposażeniem :). Mieszkam w tym samym miejscu od 33 lat zatem gdy przechodzę obok kwitnącego krzewu jaśminowca obok swojego bloku widzę małą siebie, która pędzi mi naprzeciw i skręca do budki na loda algidy albo oranżadę w proszku :). Gdy poczuję cytrynowy krem glicerynowy nie tylko widzę twarz mojej babci, widzę ją całą  jak się porusza, jak mówi, jak upina włosy lub zakłada kapelusz-a nie ma jej już 16 lat. Dla mnie dzieciństwo to siedzenie na podwórku do zmroku, to setki godzin zabaw w chowanego, podchody, skakanie w gumę, w noża (pod warunkiem, że komuś udało się go rodzicom podwędzić :p), to wakacje pod namiotem lub dalekie samochodowe wyprawy z rodzicami na południe Europy. A przede wszystkim to poczucie, że jest się ważnym dla swoich rodziców, że jest się naprawdę kochanym i bezpiecznym.

A jakie jest Twoje najprzyjemniejsze wspomnienie z dzieciństwa?

Opowiedz nam z czym Tobie najprzyjemniej kojarzy się Twoje dzieciństwo. Może jakieś wspomnienie z konkretnego wydarzenia a może jakiś Wasz rodzinny rytuał? Daj nam znać w komentarzu. Najciekawsze wg nas wspomnienie zostanie wybrane i nagrodzone naszą bohemianową spódniczką/sukienką lub spodniami.

Czas na opisanie nam swojego naj naj naj z dzieciństwa macie do 1 czerwca. Wówczas ogłosimy wynik konkursu! Zachęcamy do wspólnej zabawy. Dzięki temu nie tylko odbędziecie sentymentalną podróż w czasie ale jeszcze lepiej się poznamy:)

Pod spodem wrzucamy kilka zdjęć, które są dla nas wyrazem dzieciństwa dawnych lat. Są to zdjęcia znalezione w sieci, ale dzięki nim łatwiej się zanurzyć w nasze czasy dzieciństwa.

UWAGA: Nie zostawiajcie swoich danych osobowych w komentarzu. Osobę, która zwycięży ogłosimy na naszym profilu na FB oraz Instagramie i poprosimy o kontakt!

dzieciństwo

New York City heat wave, 1953.
Peter Stackpole The LIFE Picture Collection/Getty Images
 

lata 90

In 1990 Herlinde Koelbl photographed the remains of the wall in Berlin (large picture). Beyond the border, Ute Mahler had worked as a fashion photographer for the magazine Sibylle in previous years. worked. Her recordings were made in 1982 in Marzahn (top), 1978 in Prenzlauer Berg (bottom).

stare zdjęcia

źródło nieznane

dzieciństwo

źródło nieznane

dzieciństwo

źródło nieznane

Komentarze do wpisu (8)

27 maja 2020

Kluczem do wspomnień są u mnie zdecydowanie zapachy, jak ziemia po deszczu, liście na działkach palone jesienią, i zapach chrzanu, czosnku i ogórków moczących się w wannie, zanim mama je zakisi. Czasem jakieś odgłosy, jak śpiew ptaków późnym letnim popołudniem, grzmot burzy czającej się gdzieś w oddali czy krople deszczu dudniące w parapet... Chwile ulotne jak motyle, jednak każda na zawsze utrwalona w pamięci. Czuję teraz zapach tych ogórków, ostrego chrzanu, czuję chropowatość skórki tych małych i tęgich zielonych smakołyków. Umyć je z ziemi to było moje zadanie! Jakże wtedy odpowiedzialnym się wydawało! Każdy w domu miał w tym kiszeniu swój udział. Tata kroił chrzan, a ja słyszę jak nóż sunie po tępym korzeniu, a zapach wdziera się w nozdrza, momentalnie napełniając oczy łzami;-) Mama mocno wciska ogórki i przyprawy do słoików, często do późnych godzin wieczornych, a ja leżąc już w łóżku słyszę jak piszczą przesuwając się po szkle. Ot, takie tam, i czujesz, że jesteś w domu i choć mała, to jesteś częścią czegoś wielkiego i dobrego. Rodziny.

28 maja 2020

Zdecydowanie ciężko wybrać jedno. Wiele moich wspomnień z dzieciństwa związanych jest z muzyką. To tylko jedno z pierwszych. Jesteśmy z rodzicami na jakimś festynie, czy coś takiego. Tata nagle gdzieś znika. Mama wkurzona, wiadomo ;) dwójka małych dzieci, pełno ludzi, a on gdzieś zniknął. Nagle wrócił z płytą CD w ręku i dał ją mamie. To był krążek "Made in heaven" zespołu Queen. Mama jakby nagle o wszystkim zapomniała. Cała złość i rozdrażnienie odeszły na bok. Była tak szczęśliwa, że ciężko to opisać. Już wtedy wiedziałam, że muzyka potrafi zdziałać cuda, a zespół Queen zdecydowanym krokiem wszedł w moje młodzieńcze życie i został w nim do teraz. Oboje z mężem uwielbiamy festiwale muzyczne i staramy się by nasi synowie mieli jak najwięcej kontaktu z muzyką. W naszym domu muzyka także łagodzi obyczaje i wszystko można załatwić biletem na koncert ;)

28 maja 2020

Wspomnienia mają to do siebie, że z czasem te najpiękniejsze stają się smutne. Smutne dlatego, ze to już przeszłość i zostanie tylko w naszej pamięci. Takim wspomnieniem jest znalezienie mojego ukochanego misia Gojgojka. Znalazłam go na śmietniku, ktoś wyrzucił starego miśka wypełnionego słomą. Pokochałam go od razu. Nie wiem, czy ze współczucia, czy chęci zaopiekowania się nim. Rodzice naprawili go jak mogli, ale tak intensywnie mi służył, że zniszczył się całkowicie i wtedy właśnie przestałam być dzieckiem...

30 maja 2020

Środek lata i ja dumnie krocząca z czerwonym emaliowanym kubkiem. Tak, to moje jedno z najpiękniejszych wspomnień z dzieciństwa. Pewnie dlatego, że wtedy byliśmy razem: ja, moja siostra, mama i nasza babcia. Mimo iż babci nie ma już z nami, to obraz naszych wypraw na jagody wciąż jest jak żywy. Od zawsze mieszkałam na wsi, a las miałam na wyciągnięcie ręki. Mieszkać na wsi i nie iść na jagody, to tak zupełnie nie wypadało. Gdy tylko mojej mamie lub babci udało się tak poukładać zajęcia, aby zrobić z nami taki wypad do lasu, to byłyśmy z siostrą w siódmym niebie. Las zawsze był moim przyjacielem. Czujecie ten zapach, śpiew ptaków i słoneczko, któremu udaje się przedostać przez wysokie drzewa, aby ogrzać jagódki. A jak te jagody potem obłędnie smakowały. Ach... A mój czerwony emaliowany kubeczek nadal prawie pusty. Jak byłam dzieckiem, to nie zawsze mi wychodziło napełnienie kubeczka. Nawet nie był on duży, ale ja zawsze bardziej podziwiałam drzewa niż zbierałam jagody. Pewnie to też dlatego, że wiedziałam, że moja babcia zawsze mi w tym pomoże. Tak, to była Złota Babcia, która wiedziała, że trzeba wnuczce pomóż. A potem taka dumna wracałam do domu i udawałam, że sama uzbierałam. A po tej naszej wyprawie zawsze przychodziła pora na jagodzianki swojego wypieku. Miłość do lasu została mi i robienie swoich jagodzianek również. Teraz mam inny kubeczek, ale już potrafię sama go zapełnić jagodami. A za pomoc babci bardzo dziękuję. 

30 maja 2020

Lato. To zawsze moje najmilsze wspomnienie z dzieciństwa. Dni spędzone w lesie, nad morzem czy jeziorem. Na działce u dziadków. Jedzenie na świeżym powietrzu. Zapach słonca na skórze. Piasek we włosach. Nogi poparzone pokrzywami. Palce czerwone od truskawek i porzeczek. Pozdzierane kolana. Teraz to samo staram się robić z córką tylko..przez cały rok. Tak żeby miała trochę tego lata i wakacji o każdej porze roku. Robimy pikniki w lesie, jezdzimy nad morze czy jezioro. Obiady i przekąski pakujemy do plecaka. Albo jemy 'na wynos'. Teraz jestem w drugiej ciąży i te nasze zwyczaje wkrótce nabiorą nowego wymiaru. Chcę pokazać moim dziewczynkom, że zabawa to nie tylko place i sale zabaw. Że pogoda jest zawsze tylko trzeba sie dobrze ubrać. I codziennie można 'gdzieś pojechać'. Nic nie trzeba a jedynie - można. Pranie, sprzątanie mogą poczekać. Pielęgnuje swoje najpiękniejsze wspomnienie tworząc nowe. Dzisiaj właśnie odpoczywam po jednym z naszych wojaży, bo niestety ciążowy stan rządzi się swoimi prawami i trochę dałyśmy sobie w kość z kilometrami. Mąż kazał mi leżeć bo według niego zbytnio się forsuje ale myślę sobie że warto. Tym bardziej, że mąż obecnie jest wyjazdowy i radzimy sobie same. Warto trochę pocierpieć i słuchać jak moja 2latka próbuje wszystkim opowiedzieć, że widziała krowy, konie, kąpała się w morzu w połowie kwietnia albo tańczyła w środku lasu. Tylko wciąż nie mogę jeszcze przyzwyczaić się do myśli, że mam to wszystko organizować dla siebie, psa i dwóch dziewczynek.

30 maja 2020

Ze swojego dzieciństwa dobrze pamiętam jedną, szczególną sytuację. Pewnego dnia, podczas wizyty u dziadków w oko wpadły mi klipsy mojej Babci i bardzo chciałam je zabrać do domu, ale Babcia się nie zgodziła. Strasznie było mi przykro, popłakałam się i wtedy Dziadek w tajemnicy dał mi te klipsy. Mam je do dziś i mają dla mnie ogromną wartość sentymentalną - ilekroć na nie spojrzę, przypomina mi się ten sukces, kiedy po kryjomu wynosiłam "skarb" z domu dziadków. Nawet mamie przyznałam się do tego dopiero po jakimś czasie ;) I do dziś zachodzę w głowę co takiego mi się w nich podobało - toż to kicz jakich mało! :D

1 czerwca 2020

Wspomnienia mają to do siebie, że odzywają. U mnie odrodziły się w momencie posiadania dzieci. Niemal na każdym kroku, w ich zabawie i codziennych czynnościach widzę siebie sprzed lat. Odprowadzam starszą Córkę do przedszkola i zapach kawy zbożowej od progu zamienia mnie w małą Asię idącą niepewnie przy boku swojej Mamy. Innym razem idziemy na spacer lasami i polami a mi wiatr przywiewa wspomnienie corocznych wakacji na wsi u babci. Córka na sen gilgocze dłonią swojego przytulaka, a ja przypominam sobie, jak co wieczór zasypiałam głaszcząc dłonią o róg poduszki, w tym samym geście... I tego typu wspomnień, widzianych w dzieciach jest całe mnóstwo... Dzieci są jak zwierciadło, ale i jak pamiętnik, czarodziejska kula w której się przeglądasz i cofasz się w czasie... Taka mała magia codzienności...

1 czerwca 2020

Zdecydowanie mogę stwierdzić, że miałam świetne dzieciństwo! Sporo luzu łażenia po drzewach, włóczenia się z paczką znajomych po szkole aż ktoś nie zgłodniał i ogólnie masa świetnych wspomnień. Jednak dziś chcę podzielić się z Wami tym, które dziś uznaję za dosyć wymowne. Przez niektórych na pewno sytuacja uznana byłaby za mocno kontrowersyjną. Co roku w dzieciństwie spędzałam około miesiąc wakacji na działce z dziadkami i bratem. Miejsce magiczne i zalesione więc całe dnie spędzaliśmy na powietrzu, grając w badmintona, bawiąc się czy jeżdżąc na rowerach. Dwie działki dalej na posesji były dwa psy stróżujące: rottweiler i dog niemiecki - dla niewtajemniczonych dodam że te psy ważyły przynajmniej dwa razy więcej niż wtedy 6 letnia dziewczynka. Od małego uwielbiałam wszystkie psy lecz ta miłość do psów po sąsiedzku przybierała na mocy z każdym dniem. Wyobraźcie sobie, że codziennie po kilka razy podchodziłam pod bramę i chodziłam głaskać pieski. Pamiętam, jak dziś, że babci kazałam zostawiać mięsko i kostki z obiadów (proszę bez hejtu - teraz bym tak nie zrobiła :)) i nosiłam dzień w dzień moim przyjaciołom. To niesamowite jak do tej pory pamiętam doskonale skoki przy siatce majestatycznego doga niemieckiego do przerzuca ej kostki - wyciągnięty w tym wyskoku dog sięgał wyżej niż ogrodzenie... Uwielbiam do tej pory wszystkie psy, ale na te dwie rasy do tej pory spoglądam z nieopisaną miłością i podziwem. Do tej pory nie mogę uwierzyć też jak moi dziadkowie musieli ufać tym zwierzakom i sześciolatce, że puszczali mnie tam zupełnie samą;) to musiała być miłość!

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl