Jedno, dwójka, trójka?.... a może cała drużyna? - jaki model rodziny wybrać?
Ja i moja historia.
Jestem typem kobiety, a wcześniej dziewczyny , która nie wyobrażała sobie nie mieć dzieci i nie zastanawiałam się nigdy CZY będę je miała tylko kiedy i ile. Jeśli chodzi o moją gotowość psychiczną na posiadanie dzieci to była całkowicie rozwinięta już w wieku 16 lat. Oczywiście rozsądek zwyciężył buzujący w mych trzewiach instynkt macierzyński :). Przeleciało liceum, przeleciały studia pełne rozrywek i beztroskich chwil i przyszedł a czas na pracę zawodową. Będąc w stałym związku już jako osoba dorosła tak się sprawy układały, że nie podejmowałam decyzji o powiększeniu rodziny - nie, nie robiłam tego z wygody czy egoizmu ale dlatego że chyba podświadomie czułam że partner, z którym wtedy byłam to nie ojciec moich dzieci. Lata mijały, ja nie robiłam się młodsza i przyznam że zagłuszony w latach młodzieńczych instynkt macierzyński nie odzywał się - on krzyczał we mnie! Związek się skończył a ja poznałam mężczyznę mojego życia - mojego męża - i to było to - odrazu wiedziałam że właśnie na drodze stanął ojciec moich dzieci :) Nie zwlekaliśmy długo bo już 3 miesiące po ślubie w brzuchu rosła mi mała fasolka.
Gdy byłam młodsza często słyszałam że powinnam być przedszkolanką bo naprawdę lubię dzieci i dzieci lubią mnie. Przedszkolanką nie zostałam ale miłość do dzieci jak najbardziej mi pozostała. Jako że pierwsze dziecko urodziłam w wieku 32 lat to nie spodziewam się dochowania bardzo licznej gromadki jednakże w naszym przypadku dwójka to ilość optymalna , która całkowicie nas satysfakcjonuje.
Można powiedzieć że jestem pół jedynaczką - może brzmi dziwnie ale to prawda. Mam o 7 lat starszego przyrodniego brata - jednak nie dlatego jestem pół jedynaczka że mam przyrodniego brata ale dlatego że gdy miałam 7 lat mój brat na stałe wyjechał z kraju i zostałam sama. Tak naprawdę z dnia na dzień stałam sie jedynaczką, która widuje brata raz na rok. Wiem zarówno jak to jest mieć rodzeństwo i jak go nie mieć. Mając taką wiedzę i doświadczenia zawsze czułam że nie chcę aby moje dziecko było jedynakiem i chciałam mieć minimum dwójkę dzieci. Nie dlatego, że mi byłoby z tym lepiej - ale im - nas (rodziców) kiedyś zabraknie , a brat czy siostra zostaje - zawsze we dwójke raźniej niż w pojedynkę, prawda? To ja i moja historia - a jak do tej sprawy podchodzą inni?
Rodzice jedynaków.
W obecnych czasach pełnych pośpiechu, stresu i braku czasu wiele par jeżeli już decyduje się na dziecko to ograniczają się do jednego, bo:
- mają małe mieszkanie - to pojęcie bardzo względne - jeśli zakłada sie że każdy członek rodziny ma mieć osobny pokój i dodatkowo do dyspozycji wspólny 50m salon to rzeczywiście może to być argument
- zbyt mało zarabiają -tego tematu nie będę rozwijać bo apetyt rośnie w miarę jedzenia
- im tak wygodnie - należy uszanować i takie zdanie
- uważają że lepiej wychowają jedno poświęcając mu 100% uwagi - to nie do końca prawda ponieważ obcowanie z rodzeństwem - zwłaszcza siostrą - o czym pisałyśmy tutaj - ma bezcenny wpływ na rozwój dziecka - społeczny i emocjonalny
- za duża różnica wieku - tak i nie, może na początku różnica 5 i więcej lat uniemożliwi wspólną zgodną zabawę to pomyślmy o przyszłości - przecież życie to nie tylko dzieciństwo - to głównie dorosłość , a w niej różnice wieku szybko się zacierają
Ja oczywiście szanuje i nie krytykuje takiego podejścia - nie ma obowiązku posiadania konkretnej ilości dzieci - rodzina nie ma liczyć jakiejś określonej liczby członków - ona ma być przede wszystkim szczęśliwa. I jeśli obojgu rodzicom to pasuje to super.
Moim zdaniem jedynak jest jednak w jakimś stopniu samotny - ja byłam - sama na froncie przeciw rodzicom (nie oszukujmy się - przecież wszsycy wiemy że w pewnym okresie życia dzieci i rodzice toczą wojnę stojąc po przeciwnych stronach barykady). Sama to odczułam - dorastając i wchodząc w wiek nastoletni nikt mnie nie wspierał, nie stawał po mojej stronie w czasie sporów z rodzicami - wtedy właśnie nieoceniona byłaby pomoc starszego brata, którego przy mnie nie było. Świadomość że na świecie ma się jedynie rodziców (chodzi oczywiście o najbliższą rodzinę ) też jest dość przygnębiająca bo rodzice prędzej czy później odchodzą.
Dwójka - najlepiej parka.
To chyba najpopularniejszy i najbardziej pożądany model rodziny, 2+2 - tak jest zawsze w bajkach, czytankach czy materiałach edukacyjnych. Rodzice i dwójka dzieci - najlepiej brat i siostra. Zgadzam się - dla mnie to też odpowiedni model - jak wcześniej wspomniałam właśnie w ten sposób wyobrażałam sobie swoją rodzinę - ja, mąż, dwójka dzieci i cała masa zwierząt :).
Uważam że dzieci dużo lepiej rozwijają się posiadając rodzeństwo- chodzi mi o rozwój emocjonalny i społeczny. Uczą się na podstawie zasad panujących w rodzinie, że społeczeństwo to przynależność do grupy - grupy w obrębie której panują określone zasady - zasady współpracy, dzielenia się - również rywalizacji i współzawodnictwa. Uważam że ludzie posiadający rodzeństwo są bardziej empatyczni, wrażliwi na drugiego człowieka i mniej skupieni na sobie. Oczywiście nie uważam że jedynak = egoista ale człowiek , na którym w dzieciństwie skupiała się cała uwaga rodziców moim zdaniem jest słabiej przygotowany na trudy życia dorosłego gdzie świat nie kręci się już tylko i wyłącznie wokół niego.
Trójka i więcej.
Naprawdę podziwiam rodziców, którzy decydują się na posiadanie więcej niż trójki dzieci. Kocham dzieci ale wiem, że sama nie dałabym rady z tyloma pociechami - chyba głównie chodzi o mój wiek, choć jak pomyślę sobie o przyszłości takich osób - o tym że za 20 lat ich dom np na Święta będzie przepełniony gwarem ogromnej rodziny powiększonej o partnerów dzieci i wnuki to czuje lekką zazdrość bo też bym tak chciała. Kto wie czy jak bym nie poznała męża wcześniej to już teraz nie miałabym trójki dzieci - jednak sprawy ułożyły się tak a nie inaczej i pozostaniemy przy modelu 2+2.
Obecnie jest mnóstwo wielodzietnych rodzin - sama znam przynajmniej 3 w których ilość członków wynosi 5+. Na ulicach widok rodziców z trójką dzieci nie jest czymś szczególnym. Mogłoby się wydawać że kilkoro dzieci jest ciężko ogarnąć ale rodzice dużych gromadek mówią że wręcz przeciwnie - dlatego że dzieci w dużym stopniu zajmują się sobą nawzajem i tworzą zgraną drużynę. Nie należy zapominać o aspekcie finansowym, który często jest czynnikiem decydującym - wiadomo im więcej członków rodziny tym większe wydatki - zabawki i ubrania mogą być "przechodnie" jednak jedzenie, opłaty, atrakcje juz należy liczyć na każdego członka oddzielnie - ALE , jest duże ale - chodzi o ustalenie priorytetów - czy musimy jechać do 5 gwiazdkowego hotelu czy możemy pojechać pod namiot - czy codziennie musimy jeść wykwintny obiad czy możemy raz w tygodniu zaplanować obiady na cały tydzień ograniczając wydatki. Tu każdy musi odpowiedzieć sobie sam - dla niektórych liczy się wygoda dla drugich duża rodzina.
Statystyki -jaki model rodziny mamy w Polsce?
Jak mówią oficjalne statystyki w 2017r udało się w Polsce osiągnąć dodatni przyrost naturalny - to bardzo budująca wiadomość - oznacza , że większość Polaków decyduje się na więcej niż dwójka dzieci. Ogromnie mnie to cieszy bo dzieci to naprawdę największe dobro jakie nas w życiu spotyka - i każdemu, zawsze będę zachwalać decyzję o powiększeniu rodziny - bez względu na wiek czy sytuację finansową (oczywiście wszsytko w granicach rozsądku :) ).
Weźcie pod uwagę wszystkie za i przeciw i albo skrupulatnie zaplanujcie jak będzie wyglądała wasza rodzina albo zdajcie się na los i czerpcie radość z tego co przyniesie.
Ja mogę Wam powiedzieć jedno - dzieci to sens życia, wnoszą w życie taką wartość jakiej nie da się porównać z niczym innym. Życie bez dzieci, bez względu na to jak będzie wygodne, luksusowe, swobodne czy pasjonujące jest NIEKOMPLETNE!!!!
A Wy ile macie pociech? Co wpłynęło na waszą decyzję? Opowiedzcie nam o swoich rodzinkach :)
-Aga B.
Dorota Wójcik
Rzeczywiście nie jest ważne ile masz dzieci.Ważne jest żeby były bo wszystkie trudy wychowawcze (w szerokim tego słowa znaczeniu)są niczym wobec możliwości poznania czym jest miłość do dzieci i wnuków. A miłość otrzymana od nich jest bezcenna.