Wspólne spanie z dzieckiem/dziećmi - czy to jest normalne?
Przyznam się że jak jeszcze byłam w ciąży to nie zastanawiałam się nad tym czy dzidziuś będzie spał ze mną czy sam w łóżeczku, założyłam że będzie spał w swoim łóżeczku i takowe zostało zakupione. Przez pierwsze zdaje się 3 tygodnie córcia spała zgodnie z planem w swoim łóżeczku a mi się serce łamało za każdym razem gdy zostawiam ją samą w sypialni podczas gdy my siedzieliśmy w salonie i co chwilkę zaglądałam do niej czy wszystko ok albo nasłuchiwałam przy pomocy elektronicznej niani czy się nie budzi lub (sic!) równo oddycha. Z początku nocne karmienie wyrywało nas brutalnie ze snu i niczym zombie karmiliśmy, odbijaliśmy, przebieraliśmy i tak w kółko. W końcu , któregoś wieczora mąż położył się wcześniej spać bo rano miał jakies ważne spotkanie a ja jeszcze siedziałam w salonie i pracowałam. Córcia się obudziła bo przyszła pora karmienia więc wzięłam ją do salonu żeby nie obudziła tatusia. Nakarmiłam, oporządziłam i pomyślałam że może położę ją na rozłożonej kanapie bo była dość niespokojna i nie chciała zasnąć. Skończyło się na tym że obie zasnęłyśmy leżąc koło siebie. I to była nasza pierwsza naprawdę wspólna noc – była wspaniała, czułyśmy swoją bliskość - ona się uspokoiła i przespała całą noc a ja miałam ją tuż obok siebie i nie martwiłam się czy wszystko jest w porządku. Od tego dnia już każdą noc przesypiałyśmy razem w jednym łóżku. Wieczorami gdy pracowałam na komputerze, mąż spał w sypialni a ja miałam oko na moją kruszynkę bo leżała tuż obok mnie. O dziwo od tego czasu córcia zaczęła przesypiać całe noce, naprawdę przestała się budzić na nocne karmienie – w pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać czy może nie powinnam jej budzić bo przecież wszędzie trąbią i krzyczą że dziecko MUSI być karmione co 3h. Jednakże przybierała ładnie na wadze, była zadowolona i spokojna więc jej nie budziłam. Oczywiście ktoś zaraz zapyta – A mąż? Co z nim? Sam spał? Tak, sam spał, jest dorosły i potrafi spać sam. Dla niego to też był pewnego rodzaju komfort – mógł się wyspać bo gdy córcia się budziła ja reagowałam praktycznie od razu bo była tuż obok mnie, poza tym dzięki poczuciu bezpieczeństwa i bliskości robiła to znacznie rzadziej niż wcześniej gdy spała sama.
Jakie są plusy spania z dzieckiem?
Jakie są według mnie zalety współspania? Bliskość, bezpieczeństwo, komfort, czułość. Dla mnie to było bardzo wartościowe przeżycie i uważam że wniosło wiele w proces budowania naszej relacji. Relacji opartej na bliskości i zaufaniu. Ona czuła że jestem blisko bo czuła mój zapach, słyszała oddech i bicie serca i tak samo ja – czułam że jesteśmy razem. Skoro przez 9 miesięcy była częścią mnie, to dlaczego później nie miałaby być jak najbliżej się da? Przyznam że z początku troszkę się bałam czy to na pewno bezpieczne, czy nic jej nie zrobię w czasie snu – zwłaszcza że należę do osób, które bardzo się wiercą w nocy – okazało się że czując bliską obecność dziecka mój organizm zachowywał się zgoła inaczej – spałam spokojniej , nie wierciłam się. Uspokajałyśmy się nawzajem.
Wyraźnie widziałam, że córcia potrzebowała mojej bliskości ale przyznam, że ja sama również jej bardzo potrzebowałam i właśnie dlatego współspanie było naszym wspólnym wspaniałym czasem zaspokajającym potrzeby nas obu. Jestem typem Matki Kwoki, która wszystko sama robi przy dziecku i zawsze jest blisko - tak było zwłaszcza na początku - dopiero teraz uczę się że moja córcia dorasta, potrzebuje czasu z tatą, koleżankami, kolegami, ukochanymi dziadkami (którzy notabene zajmowali się nią przez dwa lata wspaniale zastępując żłobek :) ) a nie tylko z mamusią - muszę pozwolić jej na to żeby uczyła się samodzielności.
Argumentem dodatkowo przemawiającym za współspaniem jest również wygoda – zwłaszcza dla mam karmiących piersią – dziecko się budzi, jest głodne, a Ty nawet nie musisz oczu otwierać , a co dopiero wstawać– dajesz pierś i śpicie dalej 😊.
Czy współspanie jest naturalne? Oczywiście – czy w zamierzchłych czasach naszych przodków każde dziecko miało oddzielne łóżeczko? Absolutnie nie, wszyscy spali razem na jednym posłaniu. I to było normalne – rodziny trzymały się razem i były bardzo blisko od narodzin aż do śmierci. Wymysłem współczesności jest to wszechobecne wmawianie nam że każdy potrzebuje ogromnej przestrzeni własnej aby odpowiedni rozwijać swoje „ja”. Oczywiście nie chodzi o to żeby siedzieć sobie na głowie – dosłownie i w przenośni ale o to aby od najmłodszych lat budować ze sobą bliskość i pracować nad nią – myślę że współspanie jest doskonałym tego początkiem. Wyobraź sobie – jesteś maleńkim człowieczkiem , który do niedawna słyszał bicie serca swojej mamy i jej głos cały czas a tu nagle was rozłączyli i na dodatek leżysz sam z daleka od znajomych zapachów i odgłosów a ukochana mama pojawia się tylko co jakiś czas – czyż to nie przerażające – nie róbmy tego dzieciom, dajmy im poczucie bezpieczeństwa już od najwcześniejszych dni. Następnym etapem budowania więzi jest po wspołspaniu tzw chustowanie (noszenie dziecka w chuście lub nosidełku) ale to temat na oddzielny artykuł , którym już wkrótce się za wami podzielę 😊.
Jeżeli macie wątpliwości lub po prostu boicie się spać razem, a chciałybyście zapewnić dziecku maksymalną dawkę bliskości, w obecnych czasach istnieje fantastyczne rozwiązanie, mianowicie łóżeczka dostawne. Sa to dziecięce łóżeczka, zwykle na kółkach które przymocowuje się do łóżka rodziców. Opuszcza się ściankę od strony rodziców i dzięki temu dzidzuś jest tuż przy mamusi a jednak śpi w swoim łóżeczku.
Jak współspanie wpłynęło na nas? Uważam że cudownie. Mam z córcią naprawdę mocną więź i jestem pewna że jednym z głównych powodów było właśnie współspanie przez pierwsze pól roku jej życia a mąż się ze mną nie rozwiódł – dzielnie wytrzymał samodzielne spanie.
Natknęłam się na wiele negatywnych opinii na temat współspania i tekstów w stylu : „dziecko musi nauczyć się spać samo bo….” No właśnie – bo co? Bo do matury będzie spało z mamą? Absurd – to że dziecko potrzebuje bliskości a Ty możesz mu ją w tak łatwy sposób zapewnić to chyba wystarczający powód żeby spać razem. „Dziecko nie może spać z rodzicami bo rodzice potrzebują bliskości i intymności”…… no nawet nie wiem co na to odpowiedzieć – czy bliskość i intymność to tylko seks w nocy w małżeńskim łożu? Musicie się ze mną zgodzić że chyba jednak nie 😊. Czy decydując się na dziecko zdecydowaliśmy się tylko spłodzić człowieka i hodować go jak roślinkę podlewając i zmieniając ziemię i odhaczając na liści rzeczy do zrobienia w życiu czy chcemy tą cudowną cząstkę siebie obdarować jak największą możliwą ilością miłości? Ja skłaniam się jednak ku temu drugiemu 😊. Oczywiście nie chciałabym żebyście odebrali ten artykuł jako nakaz spania z dzieckiem i wyrzut że jeżeli tego nie zrobicie to Wasze dziecko poczuje się odrzucone, nie kochane a Wy nawalicie w roli rodziców. Ja po prostu chciałam Wam przekazać moje odczucia odnośnie tego tematu. Sama znam takiego bobasa który nie chciał spać z mamą (mimo że ona bardzo tego chciała). Od początku wolał spać w swoim łóżeczku – tam czuł się najbezpieczniej i najbardziej mu to pasowało. I super – NA SZCZĘŚCIE nie wszyscy jesteśmy tacy sami, różnimy się od siebie nie tylko wyglądem ale także potrzebami i to jest cudowne. Najważniejsze żeby rozpoznać i zaspokoić potrzeby dziecka – przecież po to je mamy, żeby jak najlepiej o nie dbać i dać mu wszystko co najlepsze, czyż nie?
Współspanie ma równie dużo zwolenników co przeciwników. Nie krytykuje przeciwników – jednakże gorąco namawiam chociaż do spróbowania – jestem pewna że Wam się spodoba.
Teraz gdy nasza córcia ma 4 lata dzielnie zasypia w swoim łóżeczku (swój pokój ma od roku – wcześniej przez 1,5 roku spała w swoim łóżeczku ale razem z nami w sypialni). Codziennie wieczorem czytamy książki, przytulamy się, rozmawiamy i dzielnie zasypia, ale i tak wiem że codziennie ok 2-3 nad ranem usłyszę dreptanie małych nóżek i słodki zaspany głosik „Mamusiu ja się chcę przytulić” albo „Mamusiu, ja chcę z Tobą” – miód na moje serce , wdrapuje się do łóżka i przesypiamy resztę nocy przytulone. Tak, tak – tatuś śpi z nami 😊.
A co na temat współspania z dzieckiem/dziećmi mówi psychologia?
Współspanie z dzieckiem jak mało który temat w ostatnim czasie budzi tak wiele emocji i skrajnych postaw. Jedna połowa wyznawcy koncepcji rodzicielstwa bliskości, uważają, że wspólne spanie sprzyja budowaniu więzi emocjonalnej u dziecka i istotnie wpływa na jego rozwój psychospołeczny. Drudzy mówią, że nie jest to naturalne ale co ma na ten temat do powiedzenia psychologia?
Renata Borysiak z Centrum Psychologiczno-Terapeutycznego "Tęcza" mówi: w dobrze funkcjonującej rodzinie oddziela się świat dorosłych od świata dzieci. Dziecko ma być po prostu dzieckiem, a rodzic odpowiedzialną, dorosłą osobą. Mały człowiek może być silnie związany emocjonalnie z rodzicami, jednocześnie czując swoją odrębność i niezależność. Chodzi o to, by chronić intymność dziecka i własną. Jest wiele sytuacji, w których opiekun ma możliwość okazywania dziecku czułości i bliskości, niekoniecznie śpiąc z nim w jednym łóżku. Chociażby tuż przed snem – tuląc je, opowiadając bajkę.
Oddzielając dziecko od siebie wbrew powszechnej opinii wyświadcza się dziecku przysługę, ucząc je samodzielności a jednocześnie dając poczucie bezpieczeństwa. Jest to też kwestia porządku psychicznego, dziecko ma swój mały obszar, jednocześnie my jako rodzina mamy swój wspólny obszar, w którym jest miejsce na bliskość i wsparcia.
Z kolei psycholożka Dominika Borowska-Stasica twierdzi, że spanie z dzieckiem jest absolutnie normalne i wywodzi się jeszcze z czasów zamierzchłych i jest wpisane w naturę ssaków. Dominika Borowska-Stasica, przekonuje, że osobne łóżeczka dla dzieci pojawiły się dop. wraz z nastaniem przemysłu, coraz to nowych teorii karmienia np. mlekiem modyfikowanym czy opieki nad dzieckiem. Wg dr. Borowskiej-Stasica maluch po 9 miesiącach ciąży az do wieku 18 miesięcy mysli że stanowi z mamą jedność. Każda nieobecność mamy może wzbudzać w nim niepokój,z tej perspektywy budowanie bliskości z maluchem jest niezwykle istotnym procesem wychowawczym. I nieobecność w ciągu dnia można nadrobić właśnie podczas wspólnego spania. P. Anita Janeczek-Romanowska mówi, że kiedy mowa o wspólnym spaniu to nie jest tylko kwestia spania w jednym łóżku, czasem jest to przystawienie kołyski do łóżka rodziców.
Zwolennicy i psychologie wspólnego spania z dziećmi często przytaczają badanie Harry'ego Harlowa oraz Johna Bowlby'ego, którzy to już w latach 50-tych dwudziestego wieku wykazali, że potrzeba dotyku czy fizycznego kontaktu takiego jak przytulenie pełni ogromna rolę w budowaniu więzi pomiędzy dzieckiem i matką (wg naukowców ważniejsza niż zaspokojenie głodu). Dzieci śpiące blisko mamy są również spokojniejsze. W 1994 roku została przeprowadzona również ankieta wśród 219 baskijskich kobiet, która mówi, że osoby śpiące we wczesnym dzieciństwie razem z rodzicami cechują się większą siłą woli, mają wyższy poziom samoakceptacji, są zdrowsze i spokojniejsze.
Wspólne spanie z dzieckiem a perspektywa seksuologów
W tak szumnej sprawie jak wspólne spanie z dzieckiem, coraz częściej zawierają głos nie tylko psychologowie, ale również seksuolodzy. Jak dotąd nie ma badań czy raportów, które jednoznacznie by przemawiały, że z punktu widzenia seksuologii wspólne spanie z dzieckiem jest złe, szczególnie jeśli mowa o niemowlętach. Dyskusja pojawia się dopiero w momencie, kiedy wszelkie dywagacje dotyczą dzieci starszych. Pytanie jaki wiek jest granicą zatem za która wspólne spanie z dzieckiem jest niezdrowe? Z punktu widzenia seksuologii pojawia się kilka zagadnień: my jako para (tu traci często intymność rodziców, bo jednak najczęściej sypialnia jest miejscem bliskości intymnej pary, jednak jeśli jesteśmy dość kreatywni i gotowi na zmiany znajdziemy na to sposób), my-rodzice jako para (tu pojawia się kwestia różnych trudności i problemów w związku, czasem one trwają tak długo, że niejednokrotnie zapominamy, że kiedyś było dobrze- i tu dziecko w łóżku rodziców może się znaleźć jako substytut, co jest bardzo nie korzystne zarówno dla nas jak i dla niego) oraz perspektywa dziecko jako niezależny człowiek, który będzie kiedyś dorosły (jednak w tym przypadku jest wiele pobocznych kwestii, pytań, które wymagają rozwinięcia przez rodzica, aby rozwój seksualny dziecka przebiegał prawidłowo- jest to bowiem bardziej złożona sprawa, tu należy się zastanowić czy rozmawiamy z dzieckiem o intymności, seksie, bliskości, jakie wzorce chcesz dziecku przekazać?)
Podsumowując, co-sleeping jest kwestia dość kontrowersyjną, nie ma jednoznacznych przeciwwskazań z punktu widzenia seksuologów o ile pozostała część wychowania seksualnego dzieci jest dopełniona a relacja w związku rodziców jest prawidłowa. Psychologowie zaś wypowiadają się zarówno ZA jak i PRZECIW. Wg nas każda mama, każdy tata słowem każdy rodzic wie najlepiej co jest dobre dla niego i dla jego rodziny. Są dzieci które potrzebują więcej bliskości i są dzieci, które wolą żyć bardziej samodzielnie. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi jakie rozwiązanie jest dobre. A raczej nie ma odpowiedzi książkowej, które rozwiązanie jest dobre. Bo dobrym rozwiązaniem jest każde to rozwiązanie, podyktowane potrzebami naszymi, partnera oraz dzieci.
Jeśli macie na ten temat jakieś ciekawe źródła na ten temat albo swój punkt widzenia- bardzo chętnie o nim poczytamy w komentarzach!
Katarzyna Dymnicka
Bardzo dobrze, zdrowy rozsądek i intuicja matki są najważniejsze, bo i inne potrzeby dzieci
Paulina
Bardzo ciekawy artykuł, utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że z moim maluchem też będę chciała spróbować spać w jednym łóżku :)