„Dojrzewanie” to wg mnie koszmarnie dobry serial. Nie bez powodu użyłam takiego zlepku słów – koszmarny – bo dotyka tematyki trudnej, przerażającej i bolesnej, dobry – bo to po prostu dobry serial, ciekawie nakręcony, niebanalny i dobrze zagrany.
„Dojrzewanie” w reżyserii Philipa Barantiniego to najnowszy serial Netflix, który szturmem wdarł się w serca i głowy widzów. W internecie znajdziecie mnóstwo wzmianek i recenzji tego 4 odcinkowego miniserialu. Przeglądając czeluści internetu w ostatnim czasie atakował mnie ten tytuł z różnych stron. Szczerze mówiąc nie jestem fanką formuły serialu i dlatego gdy przeczytałam że to właśnie serial byłam sceptycznie nastawiona – trzymam się z dala od rzeczy, które WSZYSCY lubią i WSZYSCY polecają – dla mnie rzeczy/wydarzenia tracą urok proporcjonalnie do ilości ludzi, którzy o tym mówią.
Jednak coś mnie tknęło (dodatkowo Aga – druga połówka Bohemiana również go poleciła) i postanowiłam spróbować. Spodziewałam się dłużyzn, wydumanych problemów i oklepanych haseł uderzających z prędkością i częstotliwością równą porządnej letniej burzy.
Oj jakże się pomyliłam!
Serial jak u Hitchcocka zaczyna się trzęsieniem ziemi, a potem napięcie narasta. Jedna z pierwszych scen – wywarzanie drzwi, oddział antyterrorystów, ostra broń, krzyki i aresztowanie pod zarzutem morderstwa koleżanki……..13-latka. Wiadomo kto i kiedy dopuścił się zbrodni – pytanie brzmi DLACZEGO?
Dlaczego w 13-letniej głowie, która tak naprawdę dopiero zaczyna rozumieć świat rodzi się tak straszny pomysł – co kieruje dzieckiem i czy można było temu zaradzić?
Każdy odcinek dosłownie się połyka – sposób kręcenia scen jest inny, ciekawy, trochę jak dokument – jest się blisko bohaterów – sceny wyglądają naturalnie, są ciut niedoskonałe, brudne - są idealnie nieidealne.
Jest jeszcze jedna sprawa wyróżniająca ten serial – nie chodzi w nim o ofiarę – tylko o sprawcę – jest to studium osobowości sprawcy i portret jego rodziny. To rzadki zabieg – zwykle treść filmu czy serialu skupia się na ofierze i cierpieniu jej otoczenia – tutaj jest inaczej – tutaj wyraźnie widać jak działania jednego człowieka wpływają na całe jego otoczenie – ich cierpienie jest tak jak w przypadku otoczenia ofiary również ogromne. Im również odebrano członka rodziny, tak zrobił to sam – sam wykluczył się z życia społecznego, ale……. czy na pewno świadomie? Przecież nie można powiedzieć jednoznacznie, że 13-latek jest w stanie podejmować w 100% świadome decyzje – jego myślami i czynami w tym wieku władają przeogromne moce emocji, odczuć i zaburzeń hormonalnych tworzących burzę przysłaniająca logiczne myślenie.
O czym zatem jest serial „Dojrzewanie” i czy warto go obejrzeć?
Zacznę od łatwiejszego pytania – tak, tak, tak – warto go obejrzeć. Dlaczego? Dlatego, że na pewno do Was trafi i w Was zostanie na jakiś czas. Będziecie o nim myśleć wyłączając tv. Będziecie o nim myśleć patrząc na swoje dzieci. Będziecie o nim myśleć przechodząc koło szkoły czy podwórka. I jestem przekonana , że zadacie sobie pytanie – czy mnie może spotkać coś takiego? Czy moje dziecko albo dziecko, które znam lub po prostu widuję byłoby do tego zdolne? Czy w mojego czy innego dziecka głowie burza związana z dojrzewaniem i poznawaniem świata osiąga już moc tornada lub huraganu? Czy zauważę , że kataklizm się zbliża? Czy jestem dobrym rodzicem.......?
A o czym jest serial „Dojrzewanie”? O dojrzewaniu właśnie. O tym, co dzieje się w głowach młodszych nastolatków, gdy nieśmiało przekraczają kolejne progi dorosłości. O tym jak ciężki to jest czas zarówno dla nich jak i dla ich bliskich. O tym jak niestety rodzice mimo najszerszych chęci i starań by być najlepszym rodzicem albo rodzicem lepszym niż wzorzec rodzica, który wynieśli z domu, nie są w stanie zrozumieć swojego dojrzewającego dziecka. Bo rodzic zapomina jak to było jak się miało 13 lat. Poza tym świat stety i niestety jednocześnie, pędzi do przodu i trudno jest w natłoku codziennych obowiązków nadążyć za jego nowinkami i zagadkami.
A umówmy się – jeżeli 13-latek chce coś przed rodzicami ukryć to bez względu na to jak wysoki poziom kontroli będzie utrzymany i tak mu się to uda, bo właśnie jest w stanie wykazać się większą biegłością w zakresie obecnych nowinek technologicznych pozwalających mu bez przeszkód komunikować się ze światem. A jak to robi? W obecnych czasach za pomocą komunikatorów. I właśnie ten serial brutalnie odkrywa prawdę – jak na oczach dorosłych można bezkarnie szydzić, nękać i drwić z innych za pomocą chociażby ….. emotikonek. Wiedzieliście, że każdy kolor serduszka wysyłanego w wiadomościach ma znaczenie? Wiecie , że nie każdy oznacza wyznanie miłości? Ja nie wiedziałam ale już wiem i przeraża mnie to bo treści przekazywane za pomocą obrazków mogą być straszne i niszczące. Wracamy do języka obrazkowego – jak widać za jego pośrednictwem najłatwiej młodzieży wyrazić emocje – i jak łatwo je ukryć przed wzrokiem niewtajemniczonych (czytaj rodziców, dorosłych) – tworzą swoistego rodzaju kod, który dla starych boomerów (czytaj nas rodziców) jest jedynie śmiesznym i miłym sposobem ozdabiania wiadomości.
Lubisz mnie? Jestem popularny? – to hasła definiujące obecnie nastolatków. Chęć bycia lubianym, popularnym jest dla nich remedium na wszystko i ślepo dążą do uzyskania akceptacji otoczenia. A co się dzieje jak jednak jej nie uzyskują – wtedy wchodzi bunt. Bunt, agresja, złość – poczucie niesprawiedliwości i niestety chęć zemsty. A co jeśli do braku akceptacji dojdzie wyśmiewanie, poniżanie? Oj wtedy nastoletni umysł nie jest w stanie sobie z tym poradzić. Czasem te negatywne emocje kierowane są w głąb samego siebie, dziecko zamyka się lub robi sobie krzywdę nie mogąc poradzić sobie z hejtem lub prześladowaniami , ale częściej objawia się to zachowaniami destrukcyjnymi wobec otoczenia, które pomagają im ukryć prawdziwe emocje.
Serial pokazuje kilka obliczy cierpienia – cierpienia przyjaciół ofiary, cierpienie oprawcy a wreszcie cierpienie rodziny oprawcy. Ta ostatnia grupa przemawia najsilniej do świadomości odbiorcy serialu. Pokazuje tzw efekt motyla – jeden czyjś ruch potrafi wywołać tyle złego czy dobrego dla wielu ludzi w koło. Życie głównego bohatera zmieniło się dramatycznie – ale też życie jego rodziców i siostry. Pytania, które sobie zadają – czy są dobrymi rodzicami? czy powinni coś zrobić inaczej? czy zdali egzamin jako rodzice? i przede wszystkim – czy mogli temu zapobiec?- łamią serce i zmuszają do bardzo głębokiej refleksji nad sobą i relacjami z najbliższymi.
Dlaczego warto obejrzeć „Dojrzewanie”?
Dlatego, że mimo, że sytuacja opisana w serialu nigdy nie miała miejsca to nie jest ona oderwana od rzeczywistości i nierealna. Niestety jest bardzo realna – każdy chce być lubiany, akceptowany, nie koniecznie popularny, ale nikt nie chce być wyśmiewany, obrażany i ignorowany. Człowiek jest z natury zwierzęciem stadnym i szuka wsparcia i akceptacji grupy. Czasem niestety ta potrzeba akceptacji okazuje się tak silna, że przekracza wszelkie moralne granice.
Warto obejrzeć ten serial by wiedzieć co nas może czekać, gdy nasze dzieci zaczną dojrzewać, że musimy spodziewać się niespodziewanego i mieć oczy otwarte. Nie upilnujemy ich w 100% - zresztą umówmy się każdy musi w życiu podjąć kilka słabszych decyzji i narobić głupot – ale miejmy świadomość, że niektóre „głupoty” są nieodwracalne. Nie realizujmy swoich niespełnionych marzeń poprzez dzieci – one mają swoje własne marzenia i zajawki – niech je realizują. Nie oczekujmy od nich mistrzostwa w każdej dziedzinie – nie muszą być mistrzami – serio – nie o to chodzi w życiu. Życie jest naprawdę krótkie i kruche – dajcie im je przeżyć po swojemu. O tym też mówi ten film – o ciągłej chęci sprostania wymaganiom i oczekiwaniom rodziców – o spojrzeniach wyrażających zawód, bo źle poszło w zawodach, bo dziecko nie podziela pasji rodzica. Dzieci pragną by rodzice byli z nich dumni, dlatego często ponad swoje siły i trochę wbrew sobie starają się ich zadowolić.
Czy mnie lubisz? Czy jesteś ze mnie dumny? Czy jestem popularny? …………niech echem w Waszych głowach odbiją się te pytania i zastanówcie się – czy Wasze dzieci już przeszły przez etap tych pytań? Czy jesteście świadomi, że je zadają i jaki mają one na nich wpływ? Obejrzyjcie „Dojrzewanie” – sami się przekonacie.
Aga B.
* zdjęcie użyte w nagłówku pochodzi ze strony www.netflix.com
Przeczytaj też: