Moja kosmetyczka? Oj nie jest duża, myślę że niejedna kobieta widząc jej zawartość powiedziałaby, że właściwie jej nie mam bo te kilka produktów nie zasługuje na miano „kosmetyczki”.
Początki przygody z kosmetykami naturalnymi
Zacznijmy od tego, że malować zaczęłam się bardzo późno bo dopiero w okolicach osiągnięcia wieku pełnoletniego. Nie potrzebowałam tego, powodzenie u chłopaków miałam więc po co miałam wydawać kieszonkowe na zbędne duperele. Koleżanki malowały się już w podstawówce ale w żaden sposób mnie to nie zachęcało, a wręcz przeciwnie (zwłaszcza patrząc na nieudolne próby co poniektórych z nich).
Jak już zaczęłam się malować to też nie poszłam na całość a ograniczyłam się do tuszu do rzęs i to już dla mnie był wielki krok w nieznane. Dopiero na studiach eksperymentowałam z kolorami na powiekach i ta zabawa krótko ale bardzo mnie cieszyła. W końcu zostałam przy mniej kolorowym acz wyraźnym makijażu polegającym na używaniu tuszu do rzęs, eyelinera (na większe okazje coś tam na powiekach się pojawiało), różu do policzków oraz pudru transparentnego. Nigdy nie używałam i nie będę używała podkładów – po ich aplikacji czuje się jakby ktoś położył mi na twarz kawałek folii – moja skóra nie oddycha i czuje wyraźny dyskomfort.
Jeśli chodzi o pielęgnacje skóry to dopiero problem. Bardzo nie lubię nakładania balsamów, kremów itp. – tak jak w przypadku podkładu na twarz moja skóra po aplikacji balsamu (nie ważne jak bardzo producent zachwala, że szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filtra) zaczynam się dusić i pocić. Taka już moja natura. Próbowałam wieeeeeelu opcji i póki co nie znalazłam żadnego zwycięzcy.
Inaczej ma się sprawa pielęgnacji twarzy – tzn do ok 35 roku życia używałam jedynie nawilżającego kremu (dbając by w zimę był natłuszczający a nie nawilżający) ponieważ mam skórę baaaaardzo suchą, naczynkową , skłonną do przesuszeń i zaczerwienień.
Magiczna granica 35+.
Dopiero zbombardowana informacjami, że są kremy 35+ na zmarszczki, kobieta ciężarna 35+ jest posiadaczką ciąży geriatrycznej i ogólnie od 35 roku życia to już z górki, zainteresowałam się pielęgnacją twarzy, żeby mimo metryczki jednak nie wyglądać na tę matkę geriatryczną 😉.
Jak wybrać najlepszy kosmetyk – czym się kieruję?
Zanim przejdę do konkretów chciałabym zaznaczyć na co zwracam uwagę przy wyborze kosmetyków. Nie, nie na topowe marki, najwyższe półki czy opinię influencerek, blogerek czy innych gwiazd większego lub mniejszego kalibru.
Od blisko 3 lat nie jem mięsa – była to świadoma decyzja wynikająca z potrzeby życia w zgodzie ze swoimi przekonaniami. Jestem jaroszem. Mając na względzie dobro zwierząt nie mogłabym ominąć tej kwestii wybierając kosmetyki.
Staram się wybierać kosmetyki firm , które po pierwsze nie testują swoich produktów na zwierzętach a po drugie w swoim składzie nie zawierają produktów odzwierzęcych – zatem są wegańskie.
Jak już wspomniałam w artykule Kosmetyki CF (cruelty free) (link) uważam , że absolutnie nie jestem warta cierpienia zwierząt („Ponieważ jestem tego warta” – L’Oreal).
Lubię też polskie marki – nawet nie sadziłam że na rynku jest tyle produktów o świetnym składzie, wegańskich , dobrze działających i wyprodukowanych w Polsce.
Będąc jaroszem jem miód zatem ten produkt nie jest dla mnie „zakazany” w kosmetykach choć oczywiście nie można powiedzieć że produkt zawierający miód, czy pyłek pszczeli jest produktem wegańskim. Tak samo ma się sprawa w przypadku mleka (np. koziego, które dość często występuje w kremach).
Naturalne kosmetyki kolorowe.
Jak pisałam na wstępie, moje kosmetyki kolorowe to tusz do rzęs, eyeliner, róż, puder i od wielkiego dzwonu cień do powiek.
Jakie firmy wybieram? Jeśli chodzi o tusze, eyelinery i puder transparentny to zwykle jest to AA Wings – kosmetyki tej firmy nie tylko nie testują na zwierzętach, są również hipoalergiczne i mimo, że w swoim składzie posiadają np. kolagen lub lanolinę to są to zamienniki syntetyczne – zatem wszystkie moje wymogi są spełnione.
![]() |
Ostatnio skusiłam się na inny tusz – tusz Jungle firmy Boho Cosmetics. Ma bardzo fajny skład – 99,25% składników naturalnych, 64,94% składników organicznych –woda żurawinowa, wosk Carnauba, ekstrakt z lnu – produkt wegański i nagrodzony w 2019 roku dwoma prestiżowymi nagrodami – złoto w kategorii Innowacja Organizacji Cosmebio oraz Victoire de la Beaute w kategorii Organic. W mojej ocenie produkt jest fajny, wydłuża i rozdziela rzęsy, daje efekt lekkiego makijażu – nie obciąża rzęs tworząc efekt sztucznych wachlarzy. Przez ostatnie 1,5 roku od kiedy przyszedł na świat mój syn, kosmetyczka z kolorowymi kosmetykami obrasta coraz większą warstwą kurzu. Przyznam, że odzwyczaiłam się od makijażu. Kiedyś w życiu nie wyszłabym z domu bez umalowanych rzęs, a teraz w ogóle o tym nie myślę. Praca zdalna również rozleniwia pod tym względem, dodatkowo mąż bez okularów i tak nie widzi różnicy 😊. |
Kosmetyki naturalne - pielęgnacja twarzy.
Tu jest troszkę lepiej 😊. Dysponuję większą ilością produktów, których regularnie z przyjemnością używam. Poniżej zaprezentuję Wam zdjęcia moich kosmetyków z krótkim opisem i moją opinią na ich temat.
Krok 1 - Oczyszczanie twarzy.
![]() |
Mając cerę naczynkową jedynym rozsądnym wyborem jeśli chodzi o peeling jest peeling enzymatyczny. Aktualnie używam peelingu enzymatycznego AA Vegan z enzymem z papai i olejkiem migdałowym – nie mam zarzutów, wydajny, ładnie pachnie, oczyszcza. Używam go raz w tygodniu, czasem częściej jeśli czuję że moja skóra tego potrzebuje. Do codziennej pielęgnacji (rano i wieczorem) wybrałam oczyszczającą piankę Face Boom -Bielenda (ekstrakty z kiwi, melona i sok z limonki) do wrażliwej skóry oraz pielęgnujący żel do mycia i oczyszczania twarz, oczy, usta - Miya Cosmetics (ekstrakty z truskawki, maliny , jeżyny i kwas mlekowy)– używam ich na zmianę. Obydwa produkty sprawdzają się w przypadku mojej cery, dobrze oczyszczają, a przede wszystkim nie pozostawiają uczucia ściągnięcia, którego wprost nienawidzę, a z którym często spotykałam się w przypadku innych podobnych kosmetyków. Dodatkowo pięknie pachną. |
Krok 2 - Odżywianie.
![]() |
Po dokładnym oczyszczeniu twarzy nakładam kilka kropli serum z probiotykami do skóry prolematycznej Miya Cosmetcs. Ten produkt uratował mi wprost życie w momencie burzy hormonalnej przy okazji pojawienia się pierwszej miesiączki po drugiej ciąży – moja twarz wtedy przypominała twarz nastolatki.
|
Krok 3 – Nawilżanie.

Oj wypróbowałam mnóstwo kremów nawilżających i natłuszczających (w zależności od pory roku), droższych , tańszych, drogeryjnych, aptecznych. Przedstawione na zdjęciu produkty to mój aktualny arsenał do walki z bardzo suchą i wrażliwą cerą. Nie wszystkie kupię ponownie – ale po kolei.
Przyznam się że do zakupu super hydratora- Hada Labo Tokyo przekonały mnie pozytywne opinie internautek na forach kosmetycznych. Od dawna wiadomo że Azjatki dbają i potrafią dbać o cerę a koreańskie sposoby są uważane za najlepsze na świecie. Co prawda produkt nie koreański a Japoński ale cieszący się dużą popularnością. Niestety w moim przypadku nie jest to strzał w 10 – ma postać płynu, co jest plusem bo łatwo się wchłania i łatwo rozprowadza – niestety pozostawia lekkie uczucie ściągnięcia przez co nie odczuwam nawilżenia skóry. Na pewno nie mogę powiedzieć że produkt jest zły – ma dobry skład, wpisuje się w moje wymagania odnośnie stosunku do zwierząt, niestety nie do końca pasuje mojej cerze, nie mniej nie żałuję zakupu i skończę opakowanie.
Ziaja – to firma, którą bardzo lubię od lat i której po prostu ufam. Nie testują na zwierzętach – posiadają linię kosmetyków vegańskich i są błogosławieństwem dla mojej wymagającej cery. Regularnie i od dawna używam kremu nagietkowego, kremu – kuracja ultranawilżająca z mocznikiem 3% (jest rewelacyjny – wchłania się momentalnie, nawilża i nie ściąga) oraz na zimniejsze dni kremu oliwkowego, którego notabene używają też moje dzieci.
I last but not least Miya Cosmetics – My Wonder Balm – intensywnie nawilżający krem z olejkiem kokosowym – ładnie pachnie, nawilża, dobrze się rozprowadza, jedyny minus to fakt, że nie wchłania się od razu tylko pozostawia lekko ciężki filtr ale do zaakceptowania. Na sam koniec zostawiłam mojego absolutnego faworyta i odkrycie ostatnich dni – maleńki 15ml słoiczek a w nim My power elixir – cudo, serum rewitalizujące. Zacznijmy od konsystencji – zawiera w składzie wosk pszczeli więc na pierwszy rzut oka wygląda jak miód rzepakowy- lekko mętny i zbity, po nabraniu odrobiny na opuszek palca zamienia się w olejek i fantastycznie rozprowadza się na skórze. Dodatkowo pachnie obłędnie cytrusami. Wystarczy niewielka ilość więc mimo małych rozmiarów opakowania starczy na długo. Skóra jest jedwabiście delikatna i taka jakby rozpromieniona. Polecam gorąco!
Maseczki.
![]() |
W przypadku maseczek niestety nie mogę pochwalić się regularnością – używam ich jak mi się przypomni czyli niezbyt często. Te z których korzystam to 3-minutowa maseczka wygładzająca z aktywnym węglem kokosowym Miya Cosmetics (nakładam ją w nocy jak dzieci smacznie śpią bo obawiam się że mogłyby się wystraszyć 😊 – jak na węgiel przystało ma kolor czarny), ładnie, pachnie, dobrze się rozprowadza i delikatnie wygładza. Drugi produkt to hydrożelowa maska do twarzy i ciała głęboko nawadniająca Ziaji z serii GdanSkin. Lekka konsystencja żelu ułatwia nakładanie – rzeczywiście nawilża i łagodzi. |
Dłonie i stopy.
![]() |
Tu niestety tak jak w przypadku maseczek z regularnością nie jest za dobrze. Oczywiście kremu do rąk częściej używam w zimę ale w lato też by się przydało. Niestety nigdy nie mam czasu na to żeby czekać aż się wchłonie zanim się czymś zajmę i odwlekam, odwlekam a w końcu zapominam. Niemniej jednak najbardziej odpowiadają mi produkty Ziaji – krem do stóp z mocznikiem 15% i krem do rąk z masłem ucuuba i mocznikiem 5% - jednak ten mocznik robi swoje i rzeczywiście zmiękcza i nawilża. |
Włosy.
![]() |
Zawsze miałam długie włosy, od dość dawna robię sobie balejaż bo lubię mieć jasne pasemka. Przez (a może dzięki pandemii) moja ostatnia wizyta u fryzjera była na początku roku. Od tego czasu włosy sporo mi urosły i zciemniały – wiadomo naturalny odrost i spłukiwanie farby. Moje włosy charakteryzują się wysokoporowatością – puszą się, są cienkie jest ich dużo, mają mocno odgięte łuski – nie wyglądają dobrze – przyczyna? Złe traktowanie – farbowanie, używanie złych szamponów, odżywek – ogólnie zła pielęgnacja. Poczytałam, poszperałam i postanowiłam zadbać o nie odpowiednio. Dobre szampony i odżywki bez sls, parabenów, siarczanów i olejowanie (ja używam oleju lnianego) potrafią zdziałać cuda – pierwsze efekty widać naprawdę szybko. Teraz już świadomie kupuję kosmetyki do pielęgnacji włosów co naprawdę nie jest trudne bo na rynku jest coraz więcej takich produktów. Aktualnie postawiłam na O’Herbal - serię z lnem. |
|
Tak wiem, Garnier…….testuje na zwierzętach ☹. Co prawda kosmetyki z serii vegan nie są testowane na zwierzętach ale nie zmienia to faktu że firma sama w sobie nie jest cruelty free (głównie chodzi o sprzedaż na rynku chińskim gdzie testy na zwierzętach są wymogiem prawnym). Te odżywki dostałam w prezencie – na pewno ich nie wyrzucę a zużyję do końca – nie znoszę marnowania rzeczy. Skład mają wegański, nie zawierają parabenów oraz sls i pachną po prostu obłędnie i co najważniejsze świetnie działają na włosy – odżywiają, wygładzają, ułatwiają rozczesywanie.
|
![]() |
Jak widzicie w pielęgnacji ciała używam praktycznie wyłącznie produktów 2 firm – Ziaja i Miya Cosmentics. Obydwie firmy są polskie, nie testują na zwierzętach i posiadają linie produktów wegańskich. Dodatkowo moja wymagająca i wybredna skóra je kocha.
Jeśli chodzi o kosmetyki kolorowe głównie korzystam z oferty AA wings – również polskiej marki nie testującej na zwierzętach używającej wegańskich zamienników substancji pochodzenia zwierzęcego.
W przypadku Ziaji stawiam również na nią gdy wybieram kosmetyki dla dzieci – żele myjące, kremy, emulsje do opalania i pasty do zębów – tylko Ziaja.
Przeczytaj też:
- Perfumy damskie - najpiękniejsze słodkie zapachy dla kobiet
- Nawilżanie twarzy 35+ : hity i kity
- Kosmetyki CF (cruelty free)
- Naturalne kosmetyki dla dzieci (i dorosłych) - dlaczego warto ich używać?
- Najlepsze kosmetyki pielęgnacyjne dla kobiet 35+ - olejki i serum do twarzy
- Perfumy damskie - top 5 świeżych zapachów dla kobiet






