Polka w Australii - o życiu, macierzyństwie i różnicach kulturowych i lifestylowych
![]() |
Kasia - od 10 lat mieszka w Australii, mówi o sobie, że jest samozwańczą ambasadorką polskości. Od prawie dwóch lat prowadzi profil na instagramie (@kids_planet.pl) oraz blog kidsplanet.blog, który jest przewodnikiem po polskich markach dziecięcych. A jak sama mówi jest w czym wybierać. Prywatnie mama 12latka. Mimo tego że mieszka tak daleko od Polski, cały czas czuje się Polką i brakuje jej polskości. Blog jest jej łącznikiem z Polską. |
Jak to się w ogóle stało że się znalazłaś w Australii??
Już nawet nie pamiętam ile razy opowiadałam tą historię
Jest rok 2008, jestem w ciąży. Niestety tak się złożyło że musiałam przestać pracować więc mam nadmiar wolnego czasu. Przypadkowo trafiam na forum w internecie ,,Czerwcówki2009" , czyli dla dziewczyn w ciąży, które też mają termin na czerwiec. Tam poznaję Karolinę, która mieszka na tym samym osiedlu co ja, ale nigdy wcześniej się nie spotkałyśmy. Rodzą nam się chłopaki, chodzimy na wspólne spacery. I ona pewnego dnia mi mówi, że teściowa zaprosiła ją do Australii na wakacje. Nigdy nawet nie znałam nikogo, kto był w Australii. Lecą na miesiąc w lutym. W Polsce śnieg, a oni na plaży. A zima tamtego roku dała nam w kość. I tak im pozazdorściłam tej Australii, że pół roku później z mężem i dwulatkiem pod pachą już byliśmy po drugiej stronie Świata. Dodam, że ślub też wzięliśmy specjalnie na tą okoliczność. To była akcja w urzędzie stanu cywilnego typu poprosimy pierwszy wolny termin. W Australii nie znaliśmy zupełnie nikogo,mieliśmy tylko załatwiony pokój w którym mogliśmy się zatrzymać
I tak 10 lat później Bartek ma już 12 lat i kończy podstawówkę. Daliśmy radę, choć lekko nie było. Bez wątpienia była to najbardziej szalona rzecz jaką zrobiłam w życiu. Raczej nie byłam typem podróżniczki, podróż tu to był mój pierwszy raz w samolocie. A tu od razu 3 i ponad 20 godz.
Aga dziękuje za zainteresowanie :)
Najpierw to trzeba było właśnie odespać. Różnica w czasie robi swoje. Trzeba kilku dni żeby dojść do siebie. Pierwsze miesiące to była walka o przetrwanie. Jak przeliczać wszystko na złotówki, a na początku większość ludzi tak robi, to wszystko tu jest drogi, 3 razy droższe niż w Polsce. No może za wyjątkiem paliwa, które jest tańsze. Więc jak szybko człowiek nie ogarnie jakiegoś źródła zarobku to jest ciężko. Zaliczyliśmy dużo różnych miejsc pracy od polskich sklepów przez fabryki samochodów (słynne Kenworthy) i kilka przeprowadzek. Dopiero po roku, jak Bartek poszedł do przedszkola było trochę łatwiej.
Gdzie osiedliście finalnie? Czy Bartek poszedł do Państwowego przedszkola? Istnieje w ogóle w Australii taka instytucja jak państwowe żłobki/przedszkola?
Po kilku przeprowadzkach, zaliczyliśmy nawet pół roku na farmie na odludzi, osiedliliśmy się ok 20 km od centrum Melbourne. Tu większość przedszkoli jest prywatna i nie ma podziału na żłobki. Bartek też chodził do prywatnego. Jedyna wada to cena. Teraz zauważyłam że jest tu moda na większe przedszkola, co chwile jakieś nowe się buduje.

Czy bycie matką w Australii jest łatwe? Chodzi mi m.in. o logistykę życiową. Ja np. z życia w Warszawie i okresu przedszkolno/żłobkowego moich dzieci pamiętam jako ciągły pęd. Aby tylko zdążyć z pracy po dziecko do przedszkola, przebić się przez korki i wyrobić przed zamknięciem placówki... Czy w Australii też są tego typu problemy? Czy można się cieszyć rodziną na spokojnie?
Co do bycia matką w Australii to myślę ze są dwie grupy. Jedna jest zawsze w biegu, a druga pracuje na pół etatu i zajmuje się domem i dziećmi. Zawozi do szkoły, potem na zajęcia pozaszkolne. I tej drugiej grupy jest więcej. Ja niestety jestem z tej pierwszej, chociaż teraz już jest łatwiej bo Bartek jest duży. I zawsze też mogliśmy liczyć na pomoc znajomych, chociaż lubimy radzić sobie sami.
Jakie są największe różnice (lub podobieństwa) związane z wychowaniem dzieci pomiędzy Polską a Australią?
Wydaje mi się że Australijczycy są bardziej wyluzowani. Mniej się przejmują niż my matki polki. W pidżamie do sklepu czy w dwóch różnych skarpetkach? Czemu nie? Dzieciaki bardziej zahartowane są, przy 10 st potrafią w koszulce na dwór iść i nikt nie pyta, czemu czapeczki nie ma. Dzieci Są bardziej otwarte, śmiałe nie ma tak dużego dystansu do dorosłych. Wszyscy mówią sobie na Ty ( co do nauczycieli, to różnie bywa) . Prawie każde dziecko uprawia tu jakiś sport. Chociaż czasem mam wrażenie, że tego luzu za dużo jest. I ciut więcej rygoru by się przydało. Pewnie mam to z Polski.
Co Ci się podoba w stylu życia w Australii a jakie polskie tradycje/nawyki domowe kultywujesz?
Co do naszej polskości to przede wszystkim w domu mówimy tylko po polsku. Bartek zna i lubi polskie jedzenie, święta też po polsku obchodzimy, choć bardziej na luzie. Trochę udzieliło mi się to australijskie no worries, czyli nie przejmuj się. I np czuje że wcale nie muszę umyć okien na święta, ważne jest by milo wspólnie spędzić czas. Właśnie świąteczny okres pokazuje te różnice w kulturze. Oni tez świętują ale bardziej na luzie. W parku, na plaży, przy grillu w restauracji. Ogólnie jedzenie na mieście jest bardzo popularne. Nie mam nic przeciwko, ale lubię zjeść tez po domowemu.

Czy Australia ma jakieś swoje typowe potrawy? Jeśli tak to jakie?
Australia nie ma swojej typowej kuchni. Zwykle lubi coś na szybko. Warto wspomnieć o pajach (pie), czyli ciasto typu francuskiego z mięsnym farszem. Domowe są smaczne, ale takie np ze stacji benzynowej to zdecydowanie nie dla mnie. Popurlane też są steki i inne potrawy z grila. I oczywiście fish and chips. Australia jest wielokulturowa więc można tu spróbować smaków z całego świata. Polskie restauracje też są.
Jak wygląda szkoła/edukacja w Australii?
Kilka ciekawostek dotyczących samej edukacji w Australii (zapożyczone z profilu Kasi @kids_planet.pl):
- dzieci rozpoczynają naukę w szkole podstawowej w wieku 5 lat, choć te które są z drugiej połowy roku idą do szkoły jako 6-latki;
- sama nauka w szkole podstawowej trwa 7 lat, jednak pierwszy rok to prep czyli taka jakby nasza zerówka;
- rok szkolny rozpoczyna się w lutym a kończy w grudniu przed Świętami i podobnie jak w Polsce podzielony jest na dwa semestry;
- większość szkół podstawowych ma swoje mundurki, nawet plecaki dzieci noszą takie same. Skarpetki czy gumki do włosów również muszą być pod kolor!
- szkoła Bartka (synek Kasi) każdy dzień rozpoczyna od medytacji (wow, ciekawe ile czasu Polska musi poczekać na taki program?:))
- nauka odbywa się głównie w szkole, książek nie ma wcale a prac domowych jest mało, więc czas po szkole jest czasem wolnym!
- każdy dzień szkoły zaczyna się i kończy o tej samej godzinie, w ciągu dnia dzieci mają godzinkę przerwy w czasie której mogą się wyszaleć.
- w szkole nie ma ocen, dwa razy do roku rodzice otrzymują ocenę opisową o postępach swojego dziecka;
- szkoła bardzo dba o zasady szczególnie te związane z bezpieczeństwem uczniów np. obowiązek noszenia czapki lub kapelusza latem. Słońce w Australii jest szalenie silne i trzeba dbać o swoje bezpieczeństwo.
- w szkole nie oczekuje się kucia na pamięć, jest mało sprawdzianów i klasówek, nie istnieje coś takiego jak ściąganie. Szkoła dba aby zdobywanie wiedzy odbywało się w atmosferze bez stresu. Dzięki temu dzieci nie boją się pytać czy wyrażać własne opinie.
- zajęcia mają charakter praktyczny, praca w grupie, nauka na bieżąco, zajęcia podzielone są na bloki, nie ma typowych przedmiotów jak w Polsce. Duży nacisk kładzie się na naukę czytania i słuchania ze zrozumieniem;
- każdy zerówkowicz rozpoczynający naukę ma przydzielonego swojego school buddy - dziecko z 4 klasy, które pomaga mu w adaptacji w szkole oraz pierwszych krokach w nauce czytania.
- w szkole duży nacisk kładzie się na rozwój emocjonalny oraz wiarę w siebie. Radosne i nie zestresowane dzieci uczą się lepiej i co ważne chętniej przyswajają wiedzę! Niby takie to proste ale jak widać nie każdy potrafi albo chce to zrozumieć;
- dzieci w 5 oraz 6 klasie są mieszane. Tworzy się klasy pół/pół dzięki czemu młodsze dzieci mogą się uczyć od starszych a starsze mają możliwość pomóc tym młodszym. To też pozwala rozwijać dzieciom miękkie umiejętności i po raz kolejny pokazuje że forma nauki (podobnie jak w Montessori) w mieszanych wiekowo grupach się sprawdza. Dzieci w takich mieszanych klasach są dwukrotnie: raz jako 5-klasista i drugi raz jako 6-klasista.
Jeśli interesuje Cię życie i macierzyństwo w innych zakątkach świata przeczytaj też:
