Tajemnica szwedzkiego wychowania dzieci - część pierwsza (na podstawie bestselleru Lindy Akeson McGurk pt. "Nie ma złej pogody na spacer")
Skandynawia zdobyla moje serce dokładnie dwa lata temu, kiedy wraz z rodziną wybraliśmy się na objazd Płwsp Jutlandzkiego. W Danii podobało mi się dosłownie wszystko! Począwszy od dość surowej, ale jednak podobnej pogody latem do naszej (na przemian, słońce i deszcz, do tego wiatr, że dzieciaki spadały z huśtawek), poprzez infrastukturę (nie wiem czy gdzieś na świecie widziałam bardziej przyjazną rodzinom z dziećmi), wszędzie miejsca dla dzieci, place zabaw, w restauracjach odpowiednie miejsca dla małych dzieci itp., po przepiękną przyrodę. Zdjęcia z tej wyprawy możecie zobaczyć tu. W ubiegłym roku udaliśmy się zaś do Norwegii (fotorelację z tej podróży możecie zobaczyć tu) i Szwecji, gdzie powszechny szacunek do przyrody budzi mój prawdziwy respekt dla mieszkańców tych krajów. Mam nadzieję, że półwysep skandynawski będę dalej eksplorować w kolejnych latach - jest to moje ogromne marzenie. Ci ludzie mimo, albo może wręcz przeciwnie dzięki surowemu klimatowi są znakomicie zahartowani, cenią swoje dobro narodowe jakim jest przyroda i szanują je jak mało który inny naród. Są to ludzie, od których moglibyśmy się naprawdę wiele dobrego nauczyć. Postanowiłam zglebić ten temat w zakresie rodzicielstwa i sięgnęłam, po pozycję ostatnio chyba dość znaną pt" nie ma zlej pogody na spacer" Lindy Akeson McGurk.
frilufstliv- to szwedzkie słowo określające w wolnym tłumaczeniu "żyć blisko przyrody". Jednak to nie tylko aktywność na świeżym powietrzu, to znacznie szersze określenie, to cała kultura koncentrująca się w okół natury. Rzec można to cały styl życia, który do dziś uważa się za silną podstawę wychowania zdrowych oraz wszechstronnie rozwiniętych dzieci, uważnych na kwestie związane z przyrodą. "Nie ma zlej pogody na spacer.." to wyjątkowo skrócona filozofia wychowania szwedzkiego, obejmująca zaledwie niewielki aspekt całości. I choć żyjemy w takich czasach, że co chwila zachwycamy się jakąś inna filozofią m.in. dotyczącą wychowania dzieci to akurat szwedzka jest mi wyjątkowo bliska i mam ogromną nadzieję, że moda na bliskość przyrody nie przeminie.
Autorka bestsellera przywołuje kilka niezaprzeczalnych faktów dotyczących znacznego pogorszenia stanu zdrowia wśród dzieci i młodzieży w ostatnich latach. W książce skonfrontowane są głównie dane z Ameryki (USA) oraz Skandynawii, głównie chodzi o stan otyłości i nadwagi wśród dzieci i młodzieży ale nie tylko, przywołane dane dotyczą również ADHD, krótkowzroczności czy integracji sensorycznej. Ja ze swojej strony (jako wieloletnia działaczka i założycielka Fundacji Wybieram Zdrowie, oraz dietetyk z wykształcenia, której tematyka zdrowia jest wyjątkowo bliska), mogę dodać że te problemy dotyczą dzieci nie tylko w USA, obecnie Polska zmaga się z podobnym problemem. Nawet nie trzeba wnikać w badania dot. stanu zdrowia, wystarczy się rozejrzeć dookoła- tyle dzieci z nadwagą co obecnie nie przypominam sobie z czasów z mojego dzieciństwa. Kiedyś dzieci zmagające się z tym problemem stanowiły sporadyczne przypadki, dziś ten wskaźnik sięga nawet do 30% w zależności od miejsca.
Częste przebywanie na dworze pomaga w zwalczaniu w/w problemów. Liczne badania odpowiadają się za korzystnym wpływem zabaw na powietrzu. Jednak, należy pamiętać, że ich wpływ może mieć znaczenie tylko w przypadku regularnego i długotrwałego stosowania tego zalecenia. Nie mogą to być przypadki sporadyczne.
Autorka przywołuje też skandynawski zwyczaj drzemek dzieci na powietrzu, nie zależnie od pogody (w przypadku maluchów raczej stosują się do zasady minus 10 st. Celcjusza). wg naukowców z Uniwersytetu Stanu Missouri w Kansas City doświadczanie natury szczególnie w okresie 0-3 ma ogromne znaczenie, ponieważ wtedy mózg rozwija się w zawrotnym tempie. W czasie snu również przyswajamy bodźce np. odgłosy szumiących liści, zapach oceanu, obserwowanie kolorów i kształtów. To wszystko ma znaczenie w procesie tworzenia się połączeń nerwowych, które zaowocują w czasie nauki w późniejszym życiu i pozwolą na efektywniejsze przyswajanie wiedzy.
Ze swojego doświadczenie również mogę dodać co potwierdza tezę autorki, że sen na powietrzu jest zdecydowanie lepszy dla dzieci. Jak moja córka była mała miałam ogromny problem, żeby jej drzemka trwała dłużej niż 15 minut, co skutkowało nerwami moimi i jej, bo była wiecznie zmęczona i marudna. Problem się rozwiązał przy drzemkach na zewnątrz. Tam dziecko spało nawet do 3h w ciągu dnia. Dziecko było było wyspane i zadowolone. Ja również. Nie mam problemu żeby w zimno łazić z dziećmi na długie spacery. Niestety parki miejskie i ulice są opustoszałe. W mieście nieco trudniej się zastosować do zaleceń szwedzkiej mamy, biorąc pod uwagę, że od kilku lat co roku od jesieni do zimy mamy alerty smogowe. Szwedzi się z tym problemem zmierzyli kilkadziesiąt lat temu i dziś cieszą się świeżym powietrzem. Dopóki mamy ten problem oczywiście te rady należy przełożyć na nasze warunki i spacery robić po za miastem o ile mamy taką możliwość lub być czujnym jeśli chodzi o alerty smogowe i wykorzystywać czas kiedy czystość powietrza nam na to pozwala. Krzewić miłość do natury w dzieciach i przede wszystkim dać im możliwość obcowania z przyrodą najwięcej jak to jest możliwe. A już na pewno temperatura ani deszcz o ile nie jest to jakaś z piekła rodem nawałnica nie powinna nas ograniczać.
Żebyście nie myśleli, że to czcze słowa to poniżej zdjęcie moje z synkiem przy minus 17 z ubiegłej zimy :) z Zakopanego

CDN...
Światopogląd zaburzonej
Bardzo ciekawy artykuł!
Asia
Nie ma to jak hartowanie organizmu od małego :)
Paulina Chmielewska
Mnie to raczej dziwi jak rodzice trzymają dzieci pod kluczem, z dala od wszelkich zarazków. Jak organizm ma się hartować, jak się uodpornić, jak pewnych rzeczy nie doświadczy? Dla mnie nie ma nic dziwnego w tym, żeby dziecko po mrozie biegało. Oczywiście odpowiednio zabezpieczone, żeby nie zamarzło, ale kurcze... sama za dzieciaka biegałam i nie umarłam. Teraz mam wrażenie, że się tak chucha na te dzieci, jakby byle podmuch wiatru miał je zabić.
Bea
Kolejny z czynników sprawiających, że dzisiejsze dzieci coraz częściej bywają "dziwne" :)
Ewa
człowiek, w naszej części świata żył w zimnie od stuleci